W tym akapicie skupimy się na ten moment na trzech konkretnych błędach polskiego systemu, które w praktyce szkodzą ojcom, a przede wszystkim uderzają w dobro dziecka. Są to:
1.Zabezpieczenie (procedura zabezpieczająca)
Jednym z najpoważniejszych problemów polskiego systemu rodzinnego jest sposób, w jaki w praktyce funkcjonuje procedura zabezpieczenia w sprawach o opiekę nad dzieckiem. Teoretycznie zabezpieczenie ma być rozwiązaniem tymczasowym, mającym chronić dobro dziecka do czasu wydania ostatecznego rozstrzygnięcia. W praktyce jednak decyzje zabezpieczające często stają się realnym wyrokiem na wiele miesięcy, a czasem nawet lat, ponieważ postępowania rodzinne trwają bardzo długo.
W ogromnej liczbie przypadków zabezpieczenie wygląda schematycznie:
dziecko pozostaje przy matce, a ojciec otrzymuje ograniczone kontakty, nierzadko w minimalnym wymiarze. Takie decyzje są podejmowane często bez rzetelnej analizy sytuacji, a sam konflikt między rodzicami bywa traktowany jako wygodne uzasadnienie dla ograniczenia roli ojca.
W efekcie dochodzi do sytuacji, w której ojciec — mimo że jest zdolny do opieki i wychowania — zostaje sprowadzony do roli „gościa”, a dziecko traci regularność kontaktów i realne zakorzenienie w relacji z tatą.
Sędziowie często powołują się na konieczność przeprowadzenia wywiadu środowiskowego przez kuratora jako elementu ustalania sytuacji dziecka. Problem polega na tym, że w praktyce takie wywiady:
Zdarza się, że kurator opiera ocenę na jednej krótkiej rozmowie, bez sprawdzenia faktów, dokumentów, warunków mieszkaniowych czy realnych możliwości opieki. Co gorsza, ocena bywa szablonowa i w praktyce wzmacnia utrwalony schemat: „dziecko powinno zostać u matki”.
Wiele zabezpieczeń ustalanych jest na minimalnym poziomie, który nie gwarantuje dziecku stabilnej więzi z ojcem:
To podejście ignoruje podstawową wiedzę z pedagogiki i psychologii rozwojowej: więź dziecka z rodzicem buduje się poprzez codzienność i stałą obecność, a nie okazjonalne wizyty.
Największym błędem jest to, że decyzje zabezpieczające często są podejmowane:
Dobro dziecka nie polega na „spokoju proceduralnym” ani na podtrzymywaniu schematu. Dobro dziecka polega na tym, aby miało stały, bezpieczny i regularny kontakt z obojgiem rodziców.
W praktyce to właśnie zabezpieczenie przesądza o losie dziecka i ojca na długie miesiące. Choć formalnie ma ono charakter tymczasowy, to często działa jak „pierwszy wyrok”, ponieważ:
To oznacza, że decyzja podjęta na początku — często bez wysłuchania stron, bez rzetelnego wywiadu i bez wiedzy rozwojowej o potrzebach dziecka — staje się punktem odniesienia dla późniejszego wyroku.
W konsekwencji dochodzi do sytuacji szczególnie niebezpiecznej dla dziecka:
najpierw ogranicza się jego kontakt z ojcem, a później uzasadnia się dalsze ograniczenia tym, że dziecko „nie jest z ojcem związane”, „jest przyzwyczajone” do jednego domu lub „nie ma potrzeby zmian”.
Takie podejście jest sprzeczne z dobrem dziecka, ponieważ dobro dziecka nie oznacza utrwalania niesprawiedliwego i pochopnie ustalonego stanu faktycznego. Dobro dziecka oznacza ochronę jego relacji z obojgiem rodziców — szczególnie na początku postępowania, kiedy więź jest najbardziej narażona na przerwanie.
W takich warunkach nie można mówić o realnej równości szans procesowych między rodzicami. Jeżeli na etapie zabezpieczenia dziecko pozostaje „z automatu” przy matce, a ojcu ustala się minimalne kontakty bez noclegów i bez możliwości normalnego współrodzicielstwa, to dalsze postępowanie nie toczy się na równych zasadach.
Ojciec zostaje postawiony w sytuacji, w której:
W praktyce oznacza to, że wynik sprawy zaczyna być przesądzany jeszcze przed rzetelnym zbadaniem sytuacji dziecka. Proces przestaje być postępowaniem opartym na obiektywnej ocenie, a staje się utrwalaniem wcześniejszego stanu faktycznego stworzonego decyzją zabezpieczającą. Skoro jedna strona dostaje od początku przewagę, a druga traci możliwość realnego budowania relacji z dzieckiem, to równość procesowa w takich sprawach po prostu nie istnieje.
Aby realnie chronić dobro dziecka i zapewnić równość szans procesowych, konieczne są konkretne zmiany w praktyce orzekania i organizacji postępowań:
Jeśli system ma rzeczywiście działać dla dobra dziecka, musi przestać tworzyć przewagę jednego rodzica na starcie postępowania. Dobro dziecka wymaga ochrony więzi z obojgiem rodziców oraz decyzji opartych na faktach, a nie automatyzmach.
2. Opieka naprzemienna
Niekwestionowanym warunkiem orzekania takiego sposobu sprawowania pieczy nad małoletnim jest możliwość jej zgodnego wykonywania przez rodziców, a w szczególności w atmosferze porozumienia."
Często powtarzane, błędne uzasadnienie sądu skoro niekwestionowanym warunkiem orzekania takiego sposobu sprawowania pieczy nad małoletnim jest możliwość jej zgodnego wykonywania przez rodziców, a w szczególności w atmosferze porozumienia.
To prawda, że opieka naprzemienna działa najlepiej, gdy rodzice współpracują.
Ale z perspektywy pedagogiki i psychologii konflikt rodziców sam w sobie nie jest argumentem, aby ograniczać dziecku kontakt z ojcem – kluczowe jest, czy dziecko ma bezpieczne warunki i stabilny harmonogram.
Wiele rodzin po rozstaniu funkcjonuje w napięciu, a mimo tego:
Czyli: opieka naprzemienna nie musi oznaczać przyjaźni rodziców, tylko przewidywalność i wykonywalność.
Sformułowanie:
„w atmosferze porozumienia”
jest bardzo ocenne. W praktyce oznacza:
Tylko że to prowadzi do paradoksu:
✅ im większy konflikt, tym bardziej jeden rodzic może zostać odsunięty,
a więc konflikt staje się narzędziem, a nie przeszkodą.
Dobro dziecka powinno oznaczać:
Masz tu bardzo mocny fundament prawny:
Art. 113 § 1 KRiO
„Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.”
To oznacza, że konflikt między dorosłymi nie może sam w sobie przekreślać relacji dziecka z ojcem.
Z punktu widzenia rozwoju dziecka najważniejsze jest:
A nie to, czy rodzice mają „atmosferę porozumienia”.
W praktyce wystarczy:
„Brak pełnego porozumienia między rodzicami nie może sam w sobie eliminować opieki naprzemiennej, jeżeli możliwe jest ustalenie jasnych zasad i harmonogramu oraz zapewnienie dziecku bezpieczeństwa emocjonalnego. Dobro dziecka polega na utrzymaniu stabilnej więzi z obojgiem rodziców, a nie na ograniczeniu roli jednego z nich z powodu konfliktu dorosłych.”
Konflikt pomiędzy rodzicami nie stanowi sam w sobie wystarczającej przesłanki do ograniczania kontaktów dziecka z ojcem, w tym kontaktów częstych oraz obejmujących noclegi.
W literaturze przedmiotu wskazuje się, że dobro dziecka jest realizowane przede wszystkim poprzez zapewnienie mu stabilnej, regularnej i przewidywalnej relacji z obojgiem rodziców, o ile nie zachodzą przesłanki zagrożenia dla jego bezpieczeństwa.
Badania empiryczne pokazują, że większa ilość czasu spędzanego przez dziecko z ojcem po rozstaniu rodziców wiąże się z lepszą jakością relacji ojciec–dziecko niezależnie od poziomu konfliktu między rodzicami. Oznacza to, iż konflikt rodzicielski (jakkolwiek niekorzystny) jest czynnikiem odrębnym i nie powinien automatycznie skutkować redukowaniem roli ojca do funkcji „wizytowej”.
Jednocześnie literatura podkreśla, że negatywne skutki rozstania rodziców wynikają w szczególności z wysokiego i chronicznego konfliktu, wciągania dziecka w spór oraz braku współpracy rodzicielskiej. W takich przypadkach wskazane jest wprowadzanie rozwiązań minimalizujących eskalację napięcia (np. precyzyjne harmonogramy kontaktów, neutralne przekazywanie dziecka, komunikacja rodziców ograniczona do spraw dziecka), a nie eliminowanie lub ograniczanie relacji dziecka z ojcem.
Kluczowym kryterium powinno być zatem nie istnienie konfliktu jako takiego, ale to, czy dziecko w relacji z ojcem czuje się bezpiecznie, ma zapewnioną stabilność oraz przewidywalność opieki, a kontakt realizowany jest bez narażania dziecka na konflikt lojalnościowy.
W konsekwencji należy uznać, że częste kontakty dziecka z ojcem – w tym obejmujące noclegi – pozostają zgodne z dobrem dziecka, o ile zapewniają mu poczucie bezpieczeństwa i prawidłowe warunki opiekuńczo-wychowawcze.
Oznacza to, że dziecko nie może tracić jednego rodzica wyłącznie dlatego, że między dorosłymi istnieje konflikt.
Prawo podkreśla, że relacja dziecka z rodzicem to nie „przywilej”. To fundamentalna zasada.
Art. 113 § 1 KRiO:
„Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.”
Najmocniejsze źródła do bibliografii / przypisów
3. Badania OZSS
Badania w OZSS (Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów) powinny być narzędziem, które pomaga sądowi rzetelnie ocenić sytuację dziecka, kompetencje rodziców oraz więź emocjonalną dziecka z każdym z nich. W teorii OZSS ma wspierać dobro dziecka i obiektywną ocenę.
W praktyce jednak widzimy powtarzający się mechanizm, który prowadzi do braku równości szans procesowych ojca oraz do decyzji krzywdzących dla dziecka.
Jednym z najbardziej niesprawiedliwych i szkodliwych zjawisk jest sytuacja, w której:
W efekcie dochodzi do absurdalnej sytuacji: ojciec jest izolowany od dziecka przez decyzje proceduralne, a następnie w OZSS bada się relację, która została osłabiona nie przez ojca, ale przez system.
To tworzy błędne koło:
Bardzo często kończy się to rekomendacją lub oceną, że dziecko jest „silniej związane” z matką, a z ojcem „słabiej”, ponieważ ojciec nie uczestniczył w codzienności dziecka.
Tylko że ojciec nie uczestniczył w codzienności nie dlatego, że nie chciał lub nie potrafił, ale dlatego, że:
To nie jest obiektywna ocena – to systemowo wywołany skutek, który później używa się jako argument.
Taki mechanizm jest klasycznym przykładem instrumentalizacji (wykorzystywania) pojęcia dobra dziecka w sposób pozorny.
W praktyce wygląda to tak:
To nie jest prawdziwe dobro dziecka. Dobro dziecka oznacza ochronę więzi i przywiązania, a nie ich stopniowe wygaszanie decyzjami proceduralnymi.
W sprawach, w których ojciec walczy o opiekę naprzemienną, problem jest jeszcze większy.
Z doświadczeń wielu ojców wynika, że OZSS:
Innymi słowy: jeżeli ojciec od początku nie ma realnego czasu i rutyny z dzieckiem, OZSS niemal nigdy nie napisze:
„opieka naprzemienna jest możliwa i zasadna teraz”,
tylko zaproponuje: „stopniowe rozszerzanie”.
To oznacza, że jeśli ojciec dąży do opieki naprzemiennej, musi już znacznie wcześniej mieć zapewnione warunki do budowania więzi w normalnym trybie życia dziecka.
Opieka naprzemienna wymaga:
Jeżeli sąd przez wiele miesięcy utrzymuje minimalne zabezpieczenia, a dopiero później zleca OZSS, to ojciec zostaje postawiony w nierównej sytuacji: nie ma fizycznej możliwości zbudowania relacji na poziomie, którego OZSS później oczekuje.
Badania OZSS w obecnej praktyce często nie zapewniają równości szans, ponieważ oceniają więź dziecka z ojcem dopiero po długim okresie ograniczeń. Skutkiem jest systemowa przewaga jednego rodzica, utrwalona jeszcze przed opinią specjalistów.
Dlatego kluczowe jest, aby już na etapie zabezpieczenia:
Tylko wtedy opinia OZSS może być rzeczywiście uczciwa i oparta na realnej relacji, a nie na relacji osłabionej przez system.
Jeżeli opinie OZSS mają rzeczywiście służyć dobru dziecka oraz rzetelnej ocenie sytuacji rodzinnej, system musi przestać tworzyć sztuczne nierówności. Badania nie mogą opierać się na relacji, która została wcześniej osłabiona przez decyzje proceduralne.
Dlatego postulujemy konkretne zmiany.
Badania nie mogą odbywać się po roku ograniczeń. Jeżeli sąd uznaje opinię OZSS za kluczową, powinna być ona zlecana:
Jeśli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, to przed badaniami muszą istnieć realnie porównywalne warunki do budowania więzi:
Inaczej wynik badania jest z góry wypaczony, bo system sam tworzy różnicę w relacji.
Nie może być tak, że zabezpieczenia standardowo ustawiają ojca na pozycji marginalnej, a potem OZSS ocenia, że więź jest słaba. To jest mechanizm niesprawiedliwy i sprzeczny z dobrem dziecka.
Zabezpieczenia powinny chronić dziecko przed konfliktem, ale równocześnie chronić jego więź z obojgiem rodziców.
W wielu sprawach OZSS rekomenduje jedynie „powolne rozszerzanie kontaktów”. To często sprawia, że opieka naprzemienna pozostaje fikcją, bo dziecko latami funkcjonuje w jednym modelu, a drugi rodzic jest stopniowo marginalizowany.
Jeżeli ojciec od początku wnosi o opiekę naprzemienną i ma do tego warunki, system powinien:
Potrzebne są też standardy jakości opinii OZSS:
OZSS nie może być narzędziem utrwalania decyzji zabezpieczających ani mechanizmem „potwierdzania” tego, co wcześniej zostało narzucone proceduralnie. Aby opinia była rzetelna, dziecko musi mieć zapewnioną realną więź z obojgiem rodziców już na początku postępowania.
Jeżeli system ma działać dla dobra dziecka, musi wreszcie wprowadzić zasadę:
nie oceniamy więzi, którą wcześniej sami osłabiliśmy.
Dopisek na marginesie
Jeżeli w danej sprawie istnieje realna możliwość przeprowadzenia wcześniejszych badań OZSS, a sędzia mimo to taki wniosek odrzuca lub celowo odwleka opinię, jest to konkretny błąd proceduralny, który w praktyce działa na niekorzyść jednego z rodziców. Takie działanie może prowadzić do utrwalenia nierównego zabezpieczenia i stworzenia sztucznych warunków, w których więź dziecka z jednym z rodziców słabnie wyłącznie z powodów proceduralnych.
To jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ narusza zasadę równości stron postępowania oraz stoi w sprzeczności z konstytucyjną zasadą równego traktowania obywateli. W praktyce oznacza to, że jeden rodzic otrzymuje przewagę już na starcie sprawy, a drugi zostaje pozbawiony realnej możliwości obrony swoich praw i budowania relacji z dzieckiem.
Prawda jest taka, że takie sytuacje naprawdę się zdarzają — i nie są wyjątkami. W Polsce jest wielu ojców, którzy doświadczają podobnego mechanizmu: najpierw ograniczenie kontaktów, potem opóźnianie opinii, a na końcu argument „brak więzi”.
Niestety, zdarzają się również sędziowie tacy jak Witold, którzy dopuszczają się takich nadużyć i rażących błędów proceduralnych — a skutki tych działań ponosi przede wszystkim dziecko.
Stowarzyszenie ojców "Nie dla Witolda"
Styczeń 2026