Verein für Väter
Verein für Väter
  • Start
  • Nasza Misja
  • Pedagogika
  • Aktualności
  • Kolejne Kroki
  • Błędy Polskiego Systemu
  • Zgłoś sędziego
  • Ranking Witoldow
  • Negatywne przykłady

Błędy systemu rodzinnego – nierówne traktowanie ojców

W tym akapicie skupimy się na ten moment na trzech konkretnych błędach polskiego systemu, które w praktyce szkodzą ojcom, a przede wszystkim uderzają w dobro dziecka. Są to:

  1. Zabezpieczenie (procedura zabezpieczająca) – czyli etap, na którym często brakuje dokładnych ustaleń, rzetelnej analizy sytuacji oraz indywidualnego podejścia do każdej sprawy. Decyzje podejmowane „na szybko” potrafią następnie obowiązywać przez wiele miesięcy i realnie kształtują życie dziecka oraz relacje rodzinne.
     
  2. Opieka naprzemienna – w wielu przypadkach sądy odmawiają jej zastosowania, a w konsekwencji dochodzi do alienowania jednego z rodziców. Często uzasadnia się to błędnie „dobrem dziecka”, podczas gdy w praktyce dziecko traci regularny kontakt i więź z ojcem.
     
  3. Badania OZSS – w wielu sprawach obserwujemy sytuację, w której sąd najpierw dopuszcza do długotrwałego ograniczenia kontaktów dziecka z ojcem (czasem na wiele miesięcy, lat), a dopiero później zleca badanie więzi w OZSS. Prowadzi to do absurdalnej sytuacji, w której najpierw więź zostaje przerwana lub osłabiona, a następnie jest oceniana jako „słaba”.


1.Zabezpieczenie (procedura zabezpieczająca)

Błędne procedury zabezpieczenia – decyzje „z automatu”, które niszczą więź dziecka z ojcem

Jednym z najpoważniejszych problemów polskiego systemu rodzinnego jest sposób, w jaki w praktyce funkcjonuje procedura zabezpieczenia w sprawach o opiekę nad dzieckiem. Teoretycznie zabezpieczenie ma być rozwiązaniem tymczasowym, mającym chronić dobro dziecka do czasu wydania ostatecznego rozstrzygnięcia. W praktyce jednak decyzje zabezpieczające często stają się realnym wyrokiem na wiele miesięcy, a czasem nawet lat, ponieważ postępowania rodzinne trwają bardzo długo.

1) Zabezpieczenie „z automatu” – dziecko zostaje przy matce

W ogromnej liczbie przypadków zabezpieczenie wygląda schematycznie:
dziecko pozostaje przy matce, a ojciec otrzymuje ograniczone kontakty, nierzadko w minimalnym wymiarze. Takie decyzje są podejmowane często bez rzetelnej analizy sytuacji, a sam konflikt między rodzicami bywa traktowany jako wygodne uzasadnienie dla ograniczenia roli ojca.

W efekcie dochodzi do sytuacji, w której ojciec — mimo że jest zdolny do opieki i wychowania — zostaje sprowadzony do roli „gościa”, a dziecko traci regularność kontaktów i realne zakorzenienie w relacji z tatą.

2) Wywiad środowiskowy kuratora – zalecany, ale często fikcyjny

Sędziowie często powołują się na konieczność przeprowadzenia wywiadu środowiskowego przez kuratora jako elementu ustalania sytuacji dziecka. Problem polega na tym, że w praktyce takie wywiady:

  • bywają przeprowadzane pobieżnie,
  • czasem w ogóle się nie odbywają w realnym, rzetelnym znaczeniu,
  • nie obejmują prawdziwej weryfikacji warunków u obojga rodziców.
     

Zdarza się, że kurator opiera ocenę na jednej krótkiej rozmowie, bez sprawdzenia faktów, dokumentów, warunków mieszkaniowych czy realnych możliwości opieki. Co gorsza, ocena bywa szablonowa i w praktyce wzmacnia utrwalony schemat: „dziecko powinno zostać u matki”.

3) Minimalne zabezpieczenia dla ojca – bez refleksji nad skutkami dla dziecka

Wiele zabezpieczeń ustalanych jest na minimalnym poziomie, który nie gwarantuje dziecku stabilnej więzi z ojcem:

  • krótkie spotkania,
  • brak noclegów,
  • brak regularności,
  • często ograniczenie do „odwiedzin”.
     

To podejście ignoruje podstawową wiedzę z pedagogiki i psychologii rozwojowej: więź dziecka z rodzicem buduje się poprzez codzienność i stałą obecność, a nie okazjonalne wizyty.

4) Brak wiedzy pedagogicznej i podejścia indywidualnego

Największym błędem jest to, że decyzje zabezpieczające często są podejmowane:

  • bez indywidualnego spojrzenia na konkretną rodzinę,
  • bez realnej oceny kompetencji opiekuńczych obojga rodziców,
  • bez uwzględnienia, jak dramatyczne skutki dla dziecka może mieć nagłe ograniczenie kontaktu z ojcem.
     

Dobro dziecka nie polega na „spokoju proceduralnym” ani na podtrzymywaniu schematu. Dobro dziecka polega na tym, aby miało stały, bezpieczny i regularny kontakt z obojgiem rodziców.


Dlaczego zabezpieczenie to najważniejszy etap całej sprawy?

W praktyce to właśnie zabezpieczenie przesądza o losie dziecka i ojca na długie miesiące. Choć formalnie ma ono charakter tymczasowy, to często działa jak „pierwszy wyrok”, ponieważ:

  • ustala codzienność dziecka na wiele miesięcy,
  • utrwala schemat, że dziecko jest „na stałe” u jednego rodzica,
  • osłabia więź z drugim rodzicem jeszcze zanim cokolwiek zostanie rzetelnie zbadane,
  • tworzy stan faktyczny, do którego później sąd się przyzwyczaja.
     

To oznacza, że decyzja podjęta na początku — często bez wysłuchania stron, bez rzetelnego wywiadu i bez wiedzy rozwojowej o potrzebach dziecka — staje się punktem odniesienia dla późniejszego wyroku.

W konsekwencji dochodzi do sytuacji szczególnie niebezpiecznej dla dziecka:
najpierw ogranicza się jego kontakt z ojcem, a później uzasadnia się dalsze ograniczenia tym, że dziecko „nie jest z ojcem związane”, „jest przyzwyczajone” do jednego domu lub „nie ma potrzeby zmian”.

Takie podejście jest sprzeczne z dobrem dziecka, ponieważ dobro dziecka nie oznacza utrwalania niesprawiedliwego i pochopnie ustalonego stanu faktycznego. Dobro dziecka oznacza ochronę jego relacji z obojgiem rodziców — szczególnie na początku postępowania, kiedy więź jest najbardziej narażona na przerwanie.


Brak równości szans procesowych – nierówna pozycja ojca od pierwszego dnia

W takich warunkach nie można mówić o realnej równości szans procesowych między rodzicami. Jeżeli na etapie zabezpieczenia dziecko pozostaje „z automatu” przy matce, a ojcu ustala się minimalne kontakty bez noclegów i bez możliwości normalnego współrodzicielstwa, to dalsze postępowanie nie toczy się na równych zasadach.

Ojciec zostaje postawiony w sytuacji, w której:

  • nie ma realnej możliwości wykazać swoich kompetencji rodzicielskich,
  • nie może budować naturalnej więzi poprzez codzienność,
  • nie uczestniczy w wychowaniu dziecka w porównywalnym zakresie,
  • a mimo to w dalszym toku postępowania oczekuje się od niego udowodnienia, że „potrafi” sprawować opiekę.
     

W praktyce oznacza to, że wynik sprawy zaczyna być przesądzany jeszcze przed rzetelnym zbadaniem sytuacji dziecka. Proces przestaje być postępowaniem opartym na obiektywnej ocenie, a staje się utrwalaniem wcześniejszego stanu faktycznego stworzonego decyzją zabezpieczającą. Skoro jedna strona dostaje od początku przewagę, a druga traci możliwość realnego budowania relacji z dzieckiem, to równość procesowa w takich sprawach po prostu nie istnieje.


Co należy zmienić w systemie?

Aby realnie chronić dobro dziecka i zapewnić równość szans procesowych, konieczne są konkretne zmiany w praktyce orzekania i organizacji postępowań:

  1. Rzetelna weryfikacja warunków u obojga rodziców przed wydaniem zabezpieczenia
    Wywiad środowiskowy nie może być formalnością ani szablonem. Powinien obejmować realne sprawdzenie sytuacji dziecka i warunków wychowawczych zarówno u matki, jak i u ojca.
     
  2. Minimalny standard zabezpieczenia gwarantujący utrzymanie więzi dziecka z ojcem
    Zabezpieczenie powinno być ustawiane tak, by nie dochodziło do osłabiania relacji dziecka z ojcem (np. poprzez nadmierne ograniczenia kontaktów, brak noclegów czy brak regularności). To właśnie na tym etapie więź jest najbardziej narażona na zerwanie.
     
  3. Indywidualne podejście do każdej sprawy i odejście od automatyzmów
    Nie może być tak, że dziecko „z automatu” trafia do jednego rodzica, a drugi rodzic musi przez miesiące lub lata udowadniać, że zasługuje na obecność w życiu dziecka.
     
  4. Szybkie terminy i realna kontrola czasu trwania zabezpieczenia
    Zabezpieczenie musi być rzeczywiście tymczasowe. Jeżeli obowiązuje przez wiele miesięcy, w praktyce staje się decyzją rozstrzygającą, zanim sprawa zostanie uczciwie zbadana.
     
  5. Wiedza pedagogiczna i psychologiczna jako fundament decyzji
    Orzeczenia dotyczące dziecka powinny opierać się na realnej wiedzy o rozwoju dziecka, potrzebie przywiązania i znaczeniu stałej obecności obojga rodziców — a nie na schematach, uproszczeniach i pozornej „wygodzie” proceduralnej.
     

Jeśli system ma rzeczywiście działać dla dobra dziecka, musi przestać tworzyć przewagę jednego rodzica na starcie postępowania. Dobro dziecka wymaga ochrony więzi z obojgiem rodziców oraz decyzji opartych na faktach, a nie automatyzmach.


2. Opieka naprzemienna

Niekwestionowanym warunkiem orzekania takiego sposobu sprawowania pieczy nad małoletnim jest możliwość jej zgodnego wykonywania przez rodziców, a w szczególności w atmosferze porozumienia." 


Często powtarzane, błędne uzasadnienie sądu skoro niekwestionowanym warunkiem orzekania takiego sposobu sprawowania pieczy nad małoletnim jest możliwość jej zgodnego wykonywania przez rodziców, a w szczególności w atmosferze porozumienia.


 

  1. w polskim prawie nie ma przepisu, który mówi, że opieka naprzemienna jest możliwa wyłącznie przy pełnej zgodzie i porozumieniu,
     
  2. konflikt rodziców nie może automatycznie eliminować dziecka z relacji z ojcem,
     
  3. sąd powinien badać czy konflikt realnie szkodzi dziecku, a nie zakładać to „z góry”.
     


1) Konflikt rodziców ≠ automatyczna przeszkoda dla opieki naprzemiennej

To prawda, że opieka naprzemienna działa najlepiej, gdy rodzice współpracują.
Ale z perspektywy pedagogiki i psychologii konflikt rodziców sam w sobie nie jest argumentem, aby ograniczać dziecku kontakt z ojcem – kluczowe jest, czy dziecko ma bezpieczne warunki i stabilny harmonogram.

Wiele rodzin po rozstaniu funkcjonuje w napięciu, a mimo tego:

  • dziecko ma dwa domy,
  • rodzice komunikują się „technicznie”,
  • ustalone zasady wystarczają do realizacji pieczy.
     

Czyli: opieka naprzemienna nie musi oznaczać przyjaźni rodziców, tylko przewidywalność i wykonywalność.

2) Sąd błędnie miesza dwa pojęcia: „porozumienie” i „bezpieczeństwo dziecka”

Sformułowanie:

„w atmosferze porozumienia”
 

jest bardzo ocenne. W praktyce oznacza:

  • jeżeli rodzice się kłócą → nie ma opieki naprzemiennej.
     

Tylko że to prowadzi do paradoksu:
✅ im większy konflikt, tym bardziej jeden rodzic może zostać odsunięty,
a więc konflikt staje się narzędziem, a nie przeszkodą.

Dobro dziecka powinno oznaczać:

  • ochronę dziecka przed konfliktem,
     
  • ale nie izolowanie od jednego rodzica.
     

3) Prawo: kontakty są prawem i obowiązkiem – niezależnie od konfliktu

Masz tu bardzo mocny fundament prawny:

Art. 113 § 1 KRiO

„Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.”
 

To oznacza, że konflikt między dorosłymi nie może sam w sobie przekreślać relacji dziecka z ojcem.

4) Pedagogika/psychologia: dziecko potrzebuje stabilności i więzi – nie „idealnej zgody rodziców”

Z punktu widzenia rozwoju dziecka najważniejsze jest:

  • poczucie bezpieczeństwa,
  • stały rytm,
  • przewidywalna opieka,
  • brak manipulacji i przeciągania dziecka na stronę konfliktu.
     

A nie to, czy rodzice mają „atmosferę porozumienia”.

W praktyce wystarczy:

  • komunikacja przez SMS / mail,
  • aplikacja do współrodzicielstwa,
  • jasny harmonogram 
  • neutralne przekazywanie dziecka.
     

Kontrargument  

„Brak pełnego porozumienia między rodzicami nie może sam w sobie eliminować opieki naprzemiennej, jeżeli możliwe jest ustalenie jasnych zasad i harmonogramu oraz zapewnienie dziecku bezpieczeństwa emocjonalnego. Dobro dziecka polega na utrzymaniu stabilnej więzi z obojgiem rodziców, a nie na ograniczeniu roli jednego z nich z powodu konfliktu dorosłych.”


Konflikt pomiędzy rodzicami nie stanowi sam w sobie wystarczającej przesłanki do ograniczania kontaktów dziecka z ojcem, w tym kontaktów częstych oraz obejmujących noclegi.

W literaturze przedmiotu wskazuje się, że dobro dziecka jest realizowane przede wszystkim poprzez zapewnienie mu stabilnej, regularnej i przewidywalnej relacji z obojgiem rodziców, o ile nie zachodzą przesłanki zagrożenia dla jego bezpieczeństwa.

Badania empiryczne pokazują, że większa ilość czasu spędzanego przez dziecko z ojcem po rozstaniu rodziców wiąże się z lepszą jakością relacji ojciec–dziecko niezależnie od poziomu konfliktu między rodzicami. Oznacza to, iż konflikt rodzicielski (jakkolwiek niekorzystny) jest czynnikiem odrębnym i nie powinien automatycznie skutkować redukowaniem roli ojca do funkcji „wizytowej”.

Jednocześnie literatura podkreśla, że negatywne skutki rozstania rodziców wynikają w szczególności z wysokiego i chronicznego konfliktu, wciągania dziecka w spór oraz braku współpracy rodzicielskiej. W takich przypadkach wskazane jest wprowadzanie rozwiązań minimalizujących eskalację napięcia (np. precyzyjne harmonogramy kontaktów, neutralne przekazywanie dziecka, komunikacja rodziców ograniczona do spraw dziecka), a nie eliminowanie lub ograniczanie relacji dziecka z ojcem.

Kluczowym kryterium powinno być zatem nie istnienie konfliktu jako takiego, ale to, czy dziecko w relacji z ojcem czuje się bezpiecznie, ma zapewnioną stabilność oraz przewidywalność opieki, a kontakt realizowany jest bez narażania dziecka na konflikt lojalnościowy.

W konsekwencji należy uznać, że częste kontakty dziecka z ojcem – w tym obejmujące noclegi – pozostają zgodne z dobrem dziecka, o ile zapewniają mu poczucie bezpieczeństwa i prawidłowe warunki opiekuńczo-wychowawcze.


Oznacza to, że dziecko nie może tracić jednego rodzica wyłącznie dlatego, że między dorosłymi istnieje konflikt.


Prawo podkreśla, że relacja dziecka z rodzicem to nie „przywilej”. To fundamentalna zasada.

Art. 113 § 1 KRiO:

„Niezależnie od władzy rodzicielskiej rodzice oraz ich dziecko mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów.” 



Najmocniejsze źródła do bibliografii / przypisów

A) Konflikt nie unieważnia znaczenia czasu z ojcem

  1. Fabricius, W.V., & Luecken, L.J. (2007) – Postdivorce Living Arrangements, Parent Conflict, and Long-Term Physical Health Correlates for Children of Divorce
    Wniosek kluczowy: im więcej czasu dzieci mieszkały z ojcami po rozwodzie, tym lepsza była relacja z ojcem – niezależnie od konfliktu rodziców.
     

B) Związek: czas z obojgiem rodziców vs. dobrostan dziecka, konflikt jako osobny czynnik

  1. O’Hara, K.L., et al. (2019) – Parenting Time, Parenting Quality, Interparental Conflict, and Mental Health Problems of Children in Divorced Families
    Artykuł przeglądowy / analiza relacji między czasem, jakością opieki i konfliktem; podkreśla, że czas z obojgiem rodziców bywa korzystny, a konflikt jest osobnym czynnikiem ryzyka.
     
  2. Mahrer, N.E., et al. (2018) – Does Shared Parenting Help or Hurt Children in High Conflict Divorced Families? (review)
    Przegląd badań o dzieciach w rodzinach po rozstaniu przy wysokim konflikcie; pokazuje, że w literaturze nie ma prostego mechanizmu „konflikt = brak kontaktu”, tylko znaczenie mają m.in. jakość rodzicielstwa, ekspozycja dziecka na konflikt i stabilność.
     

C) Konflikt wysoki = ryzyko (ale to nie jest argument za kasowaniem roli ojca)

  1. McIntosh, J. (2010) – Post-separation parenting arrangements: Patterns and developmental outcomes
    Często cytowane opracowanie, które wskazuje, że w grupach wysokiego konfliktu opieka współdzielona może być obciążona ryzykiem – zwłaszcza u małych dzieci – ale jednocześnie pokazuje, że problemem są warunki i charakter konfliktu, a nie samo „zaangażowanie ojca”.
     

D) Polska literatura: perspektywa dziecka i dwa domy

  1. Reimann, M. (2023) – Rodzina jako wspólna sprawa – opieka współdzielona w perspektywie dzieci („Dziecko Krzywdzone”)
    Wyniki badań: dzieci opisują realność „dwóch domów” oraz korzyści w postaci utrzymania relacji z obojgiem rodziców.
     
  2. Artykuł/opracowanie (2024/2025) z perspektywą etnograficzną – motyw „dom jest tam, gdzie jest serce” i opisy funkcjonowania dzieci w opiece współdzielonej, gdy działa poprawnie.
     

E) Polskie opracowania prawno-psychologiczne nt. pieczy naprzemiennej

  1. IWS – opracowanie o pieczy naprzemiennej w wyrokach rozwodowych (Instytut Wymiaru Sprawiedliwości)
    Wskazuje kryteria i omawia, że badania z krajów, gdzie stosuje się to dłużej, nie pokazują negatywnych konsekwencji jako reguły, ale sygnalizują sytuacje ryzyka (m.in. nasilony konflikt/brak współpracy).
     
  2. Palestra (2018) – Piecza naprzemienna w polskim prawie rodzinnym
    Wprost wskazuje stanowiska psychologów, że przy nasilonym konflikcie współdziałanie jest trudne i może być sprzeczne z dobrem dziecka — czyli argument do tego, aby konflikt „rozbrajać” rozwiązaniami organizacyjnymi, a nie automatycznie odcinać ojca. 


3. Badania OZSS

 

Badania OZSS – dlaczego w praktyce nie dają ojcom równych szans?

Badania w OZSS (Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów) powinny być narzędziem, które pomaga sądowi rzetelnie ocenić sytuację dziecka, kompetencje rodziców oraz więź emocjonalną dziecka z każdym z nich. W teorii OZSS ma wspierać dobro dziecka i obiektywną ocenę.

W praktyce jednak widzimy powtarzający się mechanizm, który prowadzi do braku równości szans procesowych ojca oraz do decyzji krzywdzących dla dziecka.

1) Najpierw ograniczenie ojca – potem badanie „osłabionej więzi”

Jednym z najbardziej niesprawiedliwych i szkodliwych zjawisk jest sytuacja, w której:

  1. sąd na etapie zabezpieczenia ogranicza ojcu kontakty do minimum (często bez noclegów),
     
  2. taki stan trwa miesiącami – czasem nawet około roku,
     
  3. dopiero później zleca badanie OZSS, które ma ocenić więź dziecka z ojcem.
     

W efekcie dochodzi do absurdalnej sytuacji: ojciec jest izolowany od dziecka przez decyzje proceduralne, a następnie w OZSS bada się relację, która została osłabiona nie przez ojca, ale przez system.

To tworzy błędne koło:

  • najpierw system ogranicza kontakt, 
  • potem relacja słabnie, 
  • a na końcu argumentem przeciwko ojcu staje się… słaba relacja.
     

2) Decyzja „na korzyść matki”, bo więź jest słabsza – ale to więź sztucznie osłabiona

Bardzo często kończy się to rekomendacją lub oceną, że dziecko jest „silniej związane” z matką, a z ojcem „słabiej”, ponieważ ojciec nie uczestniczył w codzienności dziecka.

Tylko że ojciec nie uczestniczył w codzienności nie dlatego, że nie chciał lub nie potrafił, ale dlatego, że:

  • odebrano mu taką możliwość poprzez minimalne zabezpieczenia,
  • ograniczono rutynę, noclegi, naturalną obecność,
  • a czas działał na jego niekorzyść.
     

To nie jest obiektywna ocena – to systemowo wywołany skutek, który później używa się jako argument.

3) Fałszywa instrumentalizacja dobra dziecka

Taki mechanizm jest klasycznym przykładem instrumentalizacji (wykorzystywania) pojęcia dobra dziecka w sposób pozorny.

W praktyce wygląda to tak:

  • ogranicza się rolę ojca „dla dobra dziecka”,
  • a potem mówi się, że trzeba ograniczać ją dalej, bo dziecko nie ma więzi.
     

To nie jest prawdziwe dobro dziecka. Dobro dziecka oznacza ochronę więzi i przywiązania, a nie ich stopniowe wygaszanie decyzjami proceduralnymi.

4) OZSS prawie nigdy nie podejmuje decyzji wprost o opiece naprzemiennej

W sprawach, w których ojciec walczy o opiekę naprzemienną, problem jest jeszcze większy.

Z doświadczeń wielu ojców wynika, że OZSS:

  • rzadko rekomenduje opiekę naprzemienną od razu,
  • częściej proponuje „ostrożne”, etapowe zwiększanie kontaktów.
     

Innymi słowy: jeżeli ojciec od początku nie ma realnego czasu i rutyny z dzieckiem, OZSS niemal nigdy nie napisze:
„opieka naprzemienna jest możliwa i zasadna teraz”,
tylko zaproponuje: „stopniowe rozszerzanie”.

To oznacza, że jeśli ojciec dąży do opieki naprzemiennej, musi już znacznie wcześniej mieć zapewnione warunki do budowania więzi w normalnym trybie życia dziecka.

5) Rutyna i codzienność muszą powstać wcześniej — inaczej wynik badań jest z góry przesądzony

Opieka naprzemienna wymaga:

  • porannych i wieczornych rytuałów,
  • noclegów,
  • obowiązków, a nie tylko „odwiedzin”,
  • stałego kontaktu, a nie 2–3 spotkań w tygodniu.
     

Jeżeli sąd przez wiele miesięcy utrzymuje minimalne zabezpieczenia, a dopiero później zleca OZSS, to ojciec zostaje postawiony w nierównej sytuacji: nie ma fizycznej możliwości zbudowania relacji na poziomie, którego OZSS później oczekuje.

Podsumowanie

Badania OZSS w obecnej praktyce często nie zapewniają równości szans, ponieważ oceniają więź dziecka z ojcem dopiero po długim okresie ograniczeń. Skutkiem jest systemowa przewaga jednego rodzica, utrwalona jeszcze przed opinią specjalistów.

Dlatego kluczowe jest, aby już na etapie zabezpieczenia:

  • utrzymać realną więź dziecka z ojcem,
  • zapewnić regularność i noclegi,
  • umożliwić dziecku funkcjonowanie w dwóch domach.
     

Tylko wtedy opinia OZSS może być rzeczywiście uczciwa i oparta na realnej relacji, a nie na relacji osłabionej przez system.


 

Jak powinno być? Propozycje reform i dobrych praktyk

Jeżeli opinie OZSS mają rzeczywiście służyć dobru dziecka oraz rzetelnej ocenie sytuacji rodzinnej, system musi przestać tworzyć sztuczne nierówności. Badania nie mogą opierać się na relacji, która została wcześniej osłabiona przez decyzje proceduralne.

Dlatego postulujemy konkretne zmiany.

1) OZSS powinno być zlecane szybko – nie po miesiącach izolacji

Badania nie mogą odbywać się po roku ograniczeń. Jeżeli sąd uznaje opinię OZSS za kluczową, powinna być ona zlecana:

  • jak najwcześniej,
  • najlepiej w pierwszych tygodniach postępowania,
    zanim więź dziecka z którymkolwiek z rodziców zostanie osłabiona.
     

2) Minimalny standard „równości warunków” przed badaniem OZSS

Jeśli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, to przed badaniami muszą istnieć realnie porównywalne warunki do budowania więzi:

  • regularny kontakt,
  • adekwatna częstotliwość,
  • noclegi u ojca,
  • możliwość codziennych obowiązków.
     

Inaczej wynik badania jest z góry wypaczony, bo system sam tworzy różnicę w relacji.

3) Koniec z automatyzmem: dziecko u matki, ojciec „gość”

Nie może być tak, że zabezpieczenia standardowo ustawiają ojca na pozycji marginalnej, a potem OZSS ocenia, że więź jest słaba. To jest mechanizm niesprawiedliwy i sprzeczny z dobrem dziecka.

Zabezpieczenia powinny chronić dziecko przed konfliktem, ale równocześnie chronić jego więź z obojgiem rodziców.

4) Opieka naprzemienna powinna być realną opcją, a nie odległą obietnicą

W wielu sprawach OZSS rekomenduje jedynie „powolne rozszerzanie kontaktów”. To często sprawia, że opieka naprzemienna pozostaje fikcją, bo dziecko latami funkcjonuje w jednym modelu, a drugi rodzic jest stopniowo marginalizowany.

Jeżeli ojciec od początku wnosi o opiekę naprzemienną i ma do tego warunki, system powinien:

  • tworzyć dziecku realną rutynę dwóch domów,
  • umożliwić równy udział ojca w wychowaniu,
  • a nie odkładać tego w nieskończoność.
     

5) Wyższe standardy jakości opinii i większa transparentność

Potrzebne są też standardy jakości opinii OZSS:

  • jasne kryteria oceny,
  • ograniczenie schematów,
  • obowiązek odnoszenia się do konkretnych faktów, a nie ogólników,
  • realne uwzględnianie prawa dziecka do obojga rodziców.
     

Wniosek

OZSS nie może być narzędziem utrwalania decyzji zabezpieczających ani mechanizmem „potwierdzania” tego, co wcześniej zostało narzucone proceduralnie. Aby opinia była rzetelna, dziecko musi mieć zapewnioną realną więź z obojgiem rodziców już na początku postępowania.

Jeżeli system ma działać dla dobra dziecka, musi wreszcie wprowadzić zasadę:
nie oceniamy więzi, którą wcześniej sami osłabiliśmy.


Dopisek na marginesie 

Jeżeli w danej sprawie istnieje realna możliwość przeprowadzenia wcześniejszych badań OZSS, a sędzia mimo to taki wniosek odrzuca lub celowo odwleka opinię, jest to konkretny błąd proceduralny, który w praktyce działa na niekorzyść jednego z rodziców. Takie działanie może prowadzić do utrwalenia nierównego zabezpieczenia i stworzenia sztucznych warunków, w których więź dziecka z jednym z rodziców słabnie wyłącznie z powodów proceduralnych.

To jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ narusza zasadę równości stron postępowania oraz stoi w sprzeczności z konstytucyjną zasadą równego traktowania obywateli. W praktyce oznacza to, że jeden rodzic otrzymuje przewagę już na starcie sprawy, a drugi zostaje pozbawiony realnej możliwości obrony swoich praw i budowania relacji z dzieckiem.

Prawda jest taka, że takie sytuacje naprawdę się zdarzają — i nie są wyjątkami. W Polsce jest wielu ojców, którzy doświadczają podobnego mechanizmu: najpierw ograniczenie kontaktów, potem opóźnianie opinii, a na końcu argument „brak więzi”.


Niestety, zdarzają się również sędziowie tacy jak Witold, którzy dopuszczają się takich nadużyć i rażących błędów proceduralnych — a skutki tych działań ponosi przede wszystkim dziecko. 

  • Kontakt

Stowarzyszenie ojców "Nie dla Witolda"

Copyright © 2026  Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiały opublikowane na tej stronie podlegają ochronie na mocy prawa Unii Europejskiej. 

Powered by

Aktualności

 Styczeń 2026

 

  • Założenie stowarzyszenia i praca nad formą prawną 
  • Kontakt z mediami / dziennikarzami
  • Uruchomienie strony internetowej stowarzyszenia (wersja beta)
  • Wystąpienie do Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Krakowa (UMK), Referatu ds. Organizacyjnych, Imprez Masowych oraz Zgromadzeń Publicznych, w sprawie zgłoszenia i uzyskania zgody na zorganizowanie demonstracji przed Sądem Rodzinnym w Krakowie
  •  Kontakt z kurią diecezjalną Kościoła katolickiego w celu umożliwienia wywieszenia w parafiach na terenie całej Polski plakatów promujących działalność stowarzyszenia 
  • ...

Wiecej informacji

This website uses cookies.

We use cookies to analyze website traffic and optimize your website experience. By accepting our use of cookies, your data will be aggregated with all other user data.

DeclineAccept